służba zdrowia

Polska służba zdrowia: system permanentnego niedoboru

Od wielu tygodni temat sytuacji naszej służby zdrowia nabiera coraz większego brzmienia. Ale to nic przecież nowego. W polskiej ochronie zdrowia pieniądze kończyły się zawsze za wcześnie, a chorzy pojawiali się zawsze za późno.
To jedyny system w państwie, który od lat funkcjonuje w trybie awaryjnym i który wszyscy udają, że jakoś działa. Tyle że to „jakoś” coraz częściej oznacza miesiące oczekiwania, zadłużone szpitale i wypalony personel. Problemem, z którym mierzy się polska służba zdrowia, nie jest brak reform, lecz brak uczciwości. Politycy – niezależnie od barw – od lat wiedzą, że pieniędzy jest za mało. I od lat udają, że wystarczy zmienić tabelki, koszyki świadczeń albo strukturę NFZ. Nie wystarczy.

Pieniądze, których nigdy nie starcza

Polska przeznacza na ochronę zdrowia mniej niż większość państw Unii Europejskiej. I to nie tylko w procentach PKB, ale w realnych wydatkach na pacjenta. Starzejące się społeczeństwo, droższe technologie, leki nowej generacji i braki kadrowe powodują, że system jest permanentnie niedofinansowany.
A my próbujemy leczyć XXI wiek budżetem XX wieku. Zamiast zwiększać stabilne finansowanie, państwo stosuje „kroplówkę” doraźnych dosypek. Tu oddłużanie szpitali, tam jednorazowa dotacja, gdzie indziej program naprawczy. Efekt? Szpitale żyją od transzy do transzy. Nie inwestują, nie planują i nie rozwijają się – bo nie mają za co.

NFZ jako strażnik niedoboru

Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest dziś instytucją zarządzającą zdrowiem publicznym. Stał się instytucją reglamentującą dostęp do leczenia. Limity, wyceny oderwane od realnych kosztów i spóźnione płatności to codzienność.
Wszystko to sprawia, że leczenie staje się rachunkiem ekonomicznym, a nie decyzją medyczną. Lekarze wiedzą, że mogą pomóc. Dyrektorzy szpitali wiedzą, że nie mogą tego sfinansować. Pacjent wie tylko jedno – że musi czekać.

Biurokracja pożerająca pieniądze

W systemie, w którym brakuje środków na leczenie, zadziwiająco dużo pieniędzy idzie na obsługę systemu. Dokumentowanie, raportowanie, rozliczanie, audytowanie – wszystko to kosztuje czas, ludzi i pieniądze.
Lekarz wypełniający formularz nie leczy. Pielęgniarka rozliczająca procedurę nie opiekuje się pacjentem. To system, który sam siebie zjada. Dlaczego naprawdę brakuje pieniędzy? Bo państwo od lat nie chce powiedzieć obywatelom prawdy. Dobrej, dostępnej i nowoczesnej służby zdrowia nie da się mieć tanio.
Albo płacimy więcej w składkach i podatkach, albo godzimy się na długie kolejki i leczenie na granicy wydolności. Udawanie, że da się inaczej, jest największym źródłem kryzysu.

Jak z tego wyjść?

Rozwiązania są znane – tylko politycznie niewygodne. Oto co należy zrobić:

 
  • Stabilne i wyższe finansowanie ochrony zdrowia – powiązane z realnymi kosztami leczenia, a nie z kreatywną księgowością.

  • Reforma NFZ – przekształcenie z instytucji limitującej na instytucję kontraktującą realne potrzeby zdrowotne.

  • Ograniczenie biurokracji – mniej sprawozdań, a więcej zaufania do profesjonalistów.

  • Racjonalne zamówienia publiczne – w zdrowiu liczy się jakość i efekt zdrowotny, a nie tylko cena.

  • Długofalowa strategia zdrowotna – planowanie na lata, a nie działania do kolejnych wyborów.

Na koniec – niewygodna prawda

Polska służba zdrowia nie jest zła dlatego, że pracują w niej źli ludzie. Jest zła dlatego, że państwo od lat nie ma odwagi jej uczciwie sfinansować i sensownie zorganizować. I dopóki zdrowie będzie kosztem, a nie inwestycją, dopóty chorować będziemy nie tylko na ciele, ale i jako państwo.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

Przewijanie do góry