Polska choroba legislacyjna: Prawo pisane na kolanie i jego skutki
W zdrowym państwie prawo jest jak infrastruktura – ma działać, a nie robić wrażenia. U nas jest odwrotnie. Proces legislacyjny przypomina spektakl, w którym eksperci są zbędnym dodatkiem, a ustawy powstają w emocjach jak odpowiedź na ankietę na Twitterze. Oto diagnoza polskiej choroby legislacyjnej.

