Polska kultura narzekania ma się znakomicie

Od dłuższego czasu widać wyraźną prawidłowość. W naszej przestrzeni publicznej polska kultura narzekania ma się wręcz znakomicie. Wystarczy włączyć telewizję lub przejrzeć media społecznościowe. Wszędzie słyszymy, że Polska jest źle rządzona, instytucje zawodzą, a drożyzna rośnie.
Wszystko wydaje się być nie tak. Chociaż część tych diagnoz bywa trafna, trudno oprzeć się jednemu wrażeniu. Narzekanie stało się stylem myślenia i trwałym elementem naszej tożsamości. Potrafimy świetnie analizować porażki i wskazywać winnych. Niestety, znacznie gorzej idzie nam dostrzeganie sukcesów, które przecież realnie istnieją.

Gdzie podziały się nasze sukcesy?

Polskie firmy coraz śmielej wychodzą na rynki zagraniczne. Nasi naukowcy, sportowcy i artyści zdobywają międzynarodowe uznanie. Ponadto, samorządy trwale zmieniły oblicze miast i wsi na przestrzeni ostatnich dekad.
Mimo to, w debacie publicznej brakuje języka, by mówić o tym bez ironii. Kiedy ktoś wskazuje pozytywy, natychmiast pojawiają się oskarżenia o propagandę lub naiwność. Zauważenie sukcesu traktowane jest niemal jak polityczna deklaracja.

Skąd bierze się ten pesymizm?

Dlaczego polska kultura narzekania jest w nas tak silnie zakorzeniona? Wydaje mi się, że część odpowiedzi kryje się w historii. Przez lata żyliśmy w cieniu klęsk, rozbiorów i wojen. W efekcie, sceptycyzm stał się mechanizmem obronnym przed bolesnym rozczarowaniem.

Wpływ współczesnych mediów

Jednak historia to nie wszystko. Współczesna kultura medialna również premiuje ciągłe narzekanie. Konflikt sprzedaje się znacznie lepiej niż zgoda. Z kolei kryzys przyciąga więcej uwagi i kliknięć niż stabilność. Z tego powodu obraz rzeczywistości, który do nas dociera, bywa mocno przerysowany i ponury.

Koszty ciągłego niezadowolenia

Niestety, nieustanne narzekanie ma swoją wysoką cenę. Społeczeństwo, które nie widzi własnych osiągnięć, szybko traci wiarę w sens wspólnego działania. Skoro zawsze jest źle, to po co w ogóle się starać? Po co budować nowe instytucje czy rozwijać projekty, skoro reakcją będzie tylko sceptyczne wzruszenie ramion?
Co więcej, polska kultura narzekania skutecznie utrudnia racjonalną dyskusję o problemach. Paradoksalnie, nadmiar krytyki nie prowadzi do ich rozwiązania, lecz do społecznego zobojętnienia. Kiedy wszystko nazywamy kryzysem, ostatecznie nic nie wydaje się już pilne.

Czas na intelektualny eksperyment

Nie chodzi oczywiście o to, by udawać, że nie mamy problemów. Mamy ich bardzo wiele – od sporów politycznych po wyzwania gospodarcze. Krytyka jest nam niezbędna. Bez niej nie ma rozwoju państwa ani zdrowej demokracji. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy krytyka staje się jedynym językiem opisu świata.
Dojrzałe społeczeństwo potrafi robić dwie rzeczy jednocześnie. Potrafi dostrzegać błędy, ale umie też zauważać sukcesy. Jedno absolutnie nie wyklucza drugiego. Wręcz przeciwnie, świadomość osiągnięć daje nam energię do pokonywania kolejnych przeszkód.
Dlatego warto zrobić intelektualny eksperyment. Spróbujmy opowiedzieć o Polsce w nieco innym tonie. Znajdźmy miejsce na rzetelną krytykę, ale i na uznanie dla tego, co nam się udało. Zwykłe narzekanie nie buduje przyszłości. Kraj, który nie mówi o sukcesach, w końcu zaczyna wątpić, czy w ogóle jest do nich zdolny. A to byłby już prawdziwy problem.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

kobiety_polityka

Polityka nie jest od rządzenia. To największy problem państwa

Zmęczenie codziennym spektaklem politycznym nie wynika z ideologii, ale z braku skuteczności państwa. Polityka, zamiast rozwiązywać problemy, zaczęła je mnożyć. Dlaczego decyzje zastąpiono konferencjami prasowymi, a merytoryczne zarządzanie ustąpiło miejsca walce o wizerunek? Czas na radykalne rozdzielenie polityki od profesjonalnego rządzenia.

Czytaj również >>
Przewijanie do góry