robotnik_felieton

Wiecznie zajęci: Dlaczego permanentnie spóźniamy się na własne życie?

Nasz nowy stan domyślny

Od dłuższego czasu poruszam w swoim otoczeniu ten sam problem. Ciągle mamy za mało czasu na wszystko. Kiedyś czas miał swój unikalny smak, przypominając długo parzoną herbatę. Była chwila, aby ją wypić i spokojnie popatrzeć przez okno.
Dzisiaj ten smak przypomina raczej kawę na wynos. Pijemy ją w trzech szybkich łykach między jednym mailem a drugim. Oczywiście robimy to tak, aby nie zalać klawiatury tuż przed kolejnym zdalnym spotkaniem. Pamiętam, jak kiedyś bycie zajętym było czymś absolutnie wyjątkowym. Dziś jesteśmy wiecznie zajęci, a pośpiech stał się naszym stanem domyślnym. Co więcej, jeśli ktoś mówi, że ma dużo czasu, brzmi to podejrzanie. Zupełnie jakby system go jeszcze nie wykrył.

Biegniemy, ale właściwie dokąd?

Żyjemy w świecie, w którym każdy gdzieś pędzi, choć nikt nie wie dokąd. Nasze kalendarze są pełne, a głowy jeszcze pełniejsze. Z kolei prawdziwe życie przecieka nam między porannym spotkaniem a rzekomo „szybkim” telefonem o 17:30.
Kiedyś po prostu czekaliśmy na autobus, obserwując ludzi i drzewa. Obecnie nawet 30 sekund bez telefonu wywołuje mały kryzys egzystencjalny. Sięgasz do kieszeni, a tam nic. Nagle nie wiesz, co zrobić z rękami i własnym wzrokiem. Stoisz na światłach i natychmiast sprawdzasz wiadomości, zamiast pomyśleć o sensie istnienia. Pojawia się zielone światło? Trudno, sens istnienia musi przecież poczekać.

Urlop, który nie daje odpoczynku

Najbardziej absurdalne jest jednak to, że odpoczynek przestał pełnić swoją funkcję. Znajomy powiedział mi niedawno, że musi odpocząć, ale kompletnie nie ma kiedy. To przypomina sytuację, w której ktoś jest głodny, ale brakuje mu czasu na jedzenie.
grzegorz_bebłowski_doradztwobiznesowe_2000x2000
Ponadto, nasz urlop istnieje często wyłącznie w teorii. Przez pierwsze dni nerwowo odpisujemy na maile. Następnie sprawdzamy służbowe komunikatory, trzymając otwartego laptopa na wszelki wypadek. Ostatecznie wracamy z wyjazdu i głośno mówimy, że odpoczęliśmy. Niestety, w rzeczywistości zregenerował się tylko nasz status w komunikatorze.

Technologia miała dać nam czas

Technologia miała być naszym wielkim wybawieniem. Automatyzacja i szybki internet powstały po to, abyśmy mogli pracować mniej. Tymczasem pracujemy znacznie więcej, a jedynie robimy to szybciej. Dawniej wykonywaliśmy jedno zadanie przez godzinę. Dziś jako wiecznie zajęci robimy pięć rzeczy jednocześnie. Żadnej nie wykonujemy dobrze, ale mamy złudne poczucie produktywności.
Zmieniły się również spotkania. Kiedyś były one ważnym wydarzeniem, a dziś są tylko kolejnym linkiem. Wchodzimy, patrzymy na ludzi w małych kwadracikach i potajemnie odpisujemy na wiadomości. Nagle ktoś wywołuje nasze imię, wybucha panika i rzucamy uniwersalne: „tak, zgadzam się”.

Największy luksus XXI wieku

Najgorsze jest to, że ten szalony pęd traktujemy dziś jako normę i powód do dumy. Gubimy przez to prostą umiejętność bycia tu i teraz. Nawet siedząc z bliskimi, myślami jesteśmy przy kolejnych obowiązkach. Życie dzieje się teraz, a my wciąż jesteśmy na nie spóźnieni.
Paradoksalnie, mamy ogromne możliwości, ale brakuje nam przestrzeni, by z nich skorzystać. Dlatego coraz częściej tęsknimy za spokojem i ciszą. Prawdziwym luksusem nie jest dziś egzotyczna wycieczka. Jest nim możliwość powiedzenia bez ironii: „mam czas”. Prawdziwa wolność polega bowiem na tym, że możemy w końcu przestać biec, nie czując przy tym żadnych wyrzutów sumienia.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

kobiety_polityka

Polityka nie jest od rządzenia. To największy problem państwa

Zmęczenie codziennym spektaklem politycznym nie wynika z ideologii, ale z braku skuteczności państwa. Polityka, zamiast rozwiązywać problemy, zaczęła je mnożyć. Dlaczego decyzje zastąpiono konferencjami prasowymi, a merytoryczne zarządzanie ustąpiło miejsca walce o wizerunek? Czas na radykalne rozdzielenie polityki od profesjonalnego rządzenia.

Czytaj również >>
Przewijanie do góry