kobiety_polityka

"Polityka nie jest od rządzenia." I to jest dziś największy problem państwa

Ta myśl nie narodziła mi się z analizy sondaży ani z lektury programów wyborczych. Narodziła się ze zwykłego, ludzkiego zmęczenia. Zmęczenia codziennym spektaklem wzajemnych oskarżeń i jałowych sporów. Obserwujemy polityczny ping-pong, w którym każda strona uważa, że ma rację, ale ostatecznie to państwo zawsze przegrywa.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że polityka przestała być narzędziem rozwiązywania problemów. Stała się mechanizmem ich mnożenia. Im więcej polityki w przestrzeni publicznej, tym mniej realnego państwa w naszym codziennym życiu.

Teatr zamiast politiká

Słowo „polityka” pochodzi z greckiego politiká i pierwotnie oznaczało troskę o dobro wspólne. Miała to być sztuka rozumnego wyboru środków prowadzących do stabilności i rozwoju wspólnoty. Nie był to teatr ani ring bokserski służący osobistej dominacji.

Dziś to pojęcie zostało całkowicie wypaczone. Współczesna polityka w znikomym stopniu dotyczy spraw publicznych. Skupia się na sprawach partyjnych, personalnych i wizerunkowych. Zamiast decyzji mamy niekończące się konferencje prasowe. Zamiast rozwiązań – narracje. Politycy nie rządzą państwem, oni nim jedynie zarządzają komunikacyjnie.

Kto wypełnia próżnię decyzyjną?

Chaos decyzyjny i brak długofalowych strategii sprawiają, że państwo traci sprawczość. W tę próżnię coraz śmielej wchodzą lobbyści. Nie jest tajemnicą, że grupy interesu mają często większy wpływ na kształt decyzji publicznych niż wyborcy.
Lobbing sam w sobie nie jest złem. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się dominującym mechanizmem władzy. Gdy polityk bardziej boi się utraty poparcia biznesowego niż konsekwencji złych decyzji dla kraju. Wtedy ustawy pisane są „pod kogoś”, a nie „dla kogoś”. W efekcie polityka przestaje porządkować rzeczywistość, a zaczyna ją blokować.

Emeryci, hobbyści i brak ekspertów

Państwo to nie debata oksfordzka. To system, który musi działać sprawnie i przewidywalnie. Tymczasem do polityki masowo idą emeryci traktujący ją jako przedłużenie kariery oraz biznesmeni reprezentujący wąskie grupy interesu.
Niech idą – nie ma w tym nic złego. Niech się spierają i tworzą wizje. Problem pojawia się, gdy ci sami ludzie decydują o operacyjnym zarządzaniu państwem. Rządzenie to nie kwestia poglądów, tylko kwalifikacji.
Władza wykonawcza powinna opierać się na kompetentnych kadrach: ekspertach od finansów, infrastruktury, ochrony zdrowia czy energetyki. Ludziach, którzy wiedzą, jak działa system i jakie są prawne oraz ekonomiczne konsekwencje decyzji.

Mniej polityki, więcej rządzenia

Podział ról powinien być jasny. Polityka ma wyznaczać kierunki. Rządzenie ma je skutecznie realizować. Dopóki będziemy mylić jedno z drugim, będziemy mieli państwo sparaliżowane konfliktem, a nie prowadzone rozumem.
Jeśli polityka nadal będzie tylko narzędziem władzy, a nie służby, obywatele stracą resztki zaufania. Państwo potrzebuje dziś mniej polityki. Potrzebuje za to znacznie więcej profesjonalnego rządzenia.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

Przewijanie do góry