imunitet_felieto_1500x700

Od słabych aktorów do drogiego cyrku

Od dłuższego czasu można było zauważyć, że polityka staje się teatrem ze słabymi aktorami. Niestety sytuacja szybko nabiera tempa. Z tego teatru zaczyna robić się już w zasadzie cyrk, za który musimy bardzo drogo płacić.
Polska debata publiczna coraz częściej przypomina ring bokserski. Każdego dnia pojawia się nowy przeciwnik, nowy konflikt i nowa polityczna awantura. Emocje rosną, komentarze płyną szerokim strumieniem, a media społecznościowe dosłownie eksplodują opiniami.
Jednocześnie dzieje się coś znacznie bardziej niepokojącego. Z naszej debaty publicznej powoli znika rozmowa o państwie. Współczesna polityka coraz rzadziej polega bowiem na rozwiązywaniu problemów. Coraz częściej polega ona na zarządzaniu emocjami wyborców.

Kiedy polityka staje się teatrem, my stajemy się widzami

Współczesna polityka zrozumiała coś bardzo prostego: konflikt działa. Jest on szybki, czytelny i niezwykle skuteczny. Nie wymaga długich analiz ani skomplikowanych argumentów. Wystarczy po prostu wskazać przeciwnika. To dlatego debata publiczna opiera się na prostym podziale świata na „nas” i „ich”.
W takim modelu nie chodzi o przekonanie przeciwnika, ani o znalezienie rozwiązania. Chodzi wyłącznie o mobilizację własnego obozu. Im większe są emocje, tym większa jest mobilizacja. Ponadto, im większy konflikt, tym większa widownia.
W rezultacie obywatele przestają być uczestnikami debaty publicznej. Stają się oni jedynie jej widzami. Obserwują kolejne starcia i ostre wypowiedzi. Reagują emocjonalnie, ale coraz rzadziej uczestniczą w rozmowie o realnych problemach państwa. Te problemy przegrywają z emocjami, ponieważ nie dają się zamknąć w krótkich hasłach.

Państwo nie działa w rytmie emocji

Główny problem polega na tym, że państwo nie funkcjonuje w rytmie politycznych sporów. Ono funkcjonuje w rytmie decyzji. Potrzebuje sprawnego prawa, skutecznych instytucji i długofalowych strategii. Tymczasem my coraz rzadziej rozmawiamy o jakości tworzonego prawa czy sprawności administracji. Znacznie częściej rozmawiamy o kolejnych sporach politycznych.
Oświadczenia_majątkowe
Dla klasy politycznej jest to niezwykle wygodna sytuacja. Konflikt jest znacznie łatwiejszy niż wprowadzanie reform. Reformy wymagają przecież wiedzy, przygotowania i ogromnej odpowiedzialności. Z kolei konflikt wymaga przede wszystkim dobrej narracji. Dlatego właśnie polityka emocji tak łatwo wypiera politykę rozwiązań. Kiedy dyskutujemy o awanturach, trudniej jest rozliczać polityków z jakości rządzenia.

Największy koszt ponosi państwo

Kiedy polityka staje się teatrem, największą ofiarą nie jest poziom debaty. Największą ofiarą jest samo państwo. Funkcjonując w atmosferze permanentnego konfliktu, ma ono coraz mniejszą zdolność do prowadzenia długofalowej polityki. Każda decyzja i każda reforma natychmiast trafiają w wir walki.
W takich warunkach bardzo trudno budować stabilne instytucje. Bez tego państwo stopniowo traci swoją zdolność do skutecznego działania.
Oczywiście, demokracja zawsze będzie pełna emocji. Jest to całkowicie naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy emocje stają się jedynym językiem komunikacji. Prowadzi to do sytuacji, gdzie energię tracimy na konflikty symboliczne zamiast na realne problemy. Pamiętajmy, że gospodarka i instytucje nie potrzebują kolejnego serialu. Potrzebują polityki, która potrafi rozwiązywać problemy.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

kobiety_polityka

Polityka nie jest od rządzenia. To największy problem państwa

Zmęczenie codziennym spektaklem politycznym nie wynika z ideologii, ale z braku skuteczności państwa. Polityka, zamiast rozwiązywać problemy, zaczęła je mnożyć. Dlaczego decyzje zastąpiono konferencjami prasowymi, a merytoryczne zarządzanie ustąpiło miejsca walce o wizerunek? Czas na radykalne rozdzielenie polityki od profesjonalnego rządzenia.

Czytaj również >>
Przewijanie do góry