https://www.kozminski.edu.pl/sites/leon/files/styles/max_width_1920/public/images/zrownowazony_rozwoj.jpg?itok=l_e1qwZT

Europa chce ratować klimat. Polska będzie ratować gospodarkę.

Największy eksperyment w historii

Od kilku lat Europa prowadzi największy eksperyment gospodarczy od czasu stworzenia wspólnego rynku. Nigdy wcześniej państwa członkowskie nie próbowały jednocześnie przebudować energetyki, przemysłu oraz transportu. To nie jest już bowiem wyłącznie europejska polityka klimatyczna. To zupełnie nowy model funkcjonowania całej europejskiej gospodarki. Pojęcia takie jak neutralność klimatyczna, Zielony Ład czy system ETS wydają się bardzo logiczne, gdy analizujemy je oddzielnie. Niestety, problem zaczyna się wtedy, gdy te wielkie koncepcje spotykają się z rzeczywistością przedsiębiorcy i zwykłego obywatela. Rzeczywistość ma bowiem jedną, bardzo specyficzną cechę. Po prostu nie czyta ona uzasadnień do projektów ustaw.

Europa odkrywa coś, o czym Polska mówiła od dawna

Jeszcze kilka lat temu zwracanie uwagi na koszty transformacji traktowano jako próbę podważania celów ekologicznych. Dzisiaj ta sama dyskusja toczy się już nie tylko w Warszawie, ale również w Brukseli. Nieprzypadkowo Komisja Europejska coraz częściej mówi obecnie o konkurencyjności naszego przemysłu. Inicjatywa Clean Industrial Deal ma być ambitną próbą połączenia celów klimatycznych z jednoczesnym wzmocnieniem gospodarki. Równolegle trwa gorąca dyskusja nad zmianami w systemie handlu emisjami ETS. Coraz częściej pojawiają się tam postulaty ograniczenia obciążeń dla przemysłu energochłonnego. To absolutnie nie jest przypadek, lecz naturalna reakcja na rzeczywistość. Nawet najbardziej ambitna europejska polityka klimatyczna nie będzie skuteczna, jeśli fabryki uciekną poza Unię.

Eksportowanie emisji za granicę

W debacie publicznej często zapominamy o jednej bardzo niewygodnej prawdzie. Atmosfera absolutnie nie prowadzi statystyk według państw. Dwutlenek węgla wyemitowany w Polsce niczym nie różni się od tego z Chin czy Indii. Jeżeli zatem Europa drastycznie ograniczy własną produkcję, zaczniemy sprowadzać towary z krajów bez norm środowiskowych. Z pewnością klimat nie stanie się przez to bezpieczniejszy. Zmieni się jedynie adres fabryki produkującej dane dobro. Właśnie dlatego coraz częściej mówi się dziś o groźnym zjawisku ucieczki emisji. Europa może niestety eksportować nie tylko miejsca pracy, ale również własne zanieczyszczenia.

Konkurencyjność a polska perspektywa

Historia światowej gospodarki uczy nas jednej ważnej rzeczy. Żadne państwo nigdy nie zbudowało trwałej przewagi na niezwykle wysokich kosztach produkcji. Europa próbuje być kontynentem najbardziej ekologicznym i jednocześnie najbardziej konkurencyjnym. To bardzo ambitny plan, ale ambicja nie zastąpi twardej ekonomii. Przedsiębiorca płacący podwójnie za energię przegrywa dlatego, że matematyka nie zna politycznej poprawności. Nie można zwiększać kosztów działalności i oczekiwać utrzymania dotychczasowej konkurencyjności.

Polska stoi przed innym wyzwaniem

Z kolei Polska przez dekady budowała swoją przewagę na przemyśle, eksporcie i przedsiębiorczości. Nasza gospodarka wciąż znajduje się na innym etapie transformacji niż gospodarki wielu państw Europy Zachodniej. Dlatego polska perspektywa jest inna. Nie dlatego, że mniej zależy nam na klimacie. Dlatego, że równolegle musimy dbać o rozwój gospodarczy, bezpieczeństwo energetyczne i konkurencyjność przedsiębiorstw.
Nie ma w tym sprzeczności. Jest odpowiedzialność. Bo polityk może przegrać wybory. Przedsiębiorca może zamknąć firmę. Samorząd może zrezygnować z inwestycji. A mieszkańcy mogą stracić pracę.

Koniec fałszywych alternatyw

Największym błędem obecnej dyskusji jest przedstawianie jej jako twardego wyboru między klimatem a gospodarką. To całkowicie fałszywa alternatywa. Niewątpliwie bez zdrowego środowiska nie będzie stabilnego rozwoju. Jednak bez silnej gospodarki zabraknie nam środków na nowe technologie i niezbędne inwestycje. Nie sfinansujemy zielonej przyszłości firmami, które przestaną być rentowne.

Państwo nie może projektować rzeczywistości zza biurka

Każda wielka strategia wygląda dobrze na prezentacji. Schody zaczynają się wtedy, gdy trzeba za nią zapłacić. To problem nie tylko polityki klimatycznej. To problem wszystkich wielkich reform. Państwo bardzo często projektuje świat taki, jaki chciałoby zobaczyć. Przedsiębiorcy funkcjonują w świecie takim, jaki rzeczywiście istnieje. Między tymi dwoma światami coraz częściej pojawia się przepaść. I właśnie tę przepaść powinno dziś zasypywać dobre prawo. Nie kolejnymi obowiązkami. Nie kolejnymi strategiami. Nie kolejnymi wskaźnikami. Ale rozwiązaniami, które pozwolą osiągać cele klimatyczne bez utraty zdolności do konkurowania z resztą świata.

Europa potrzebuje dziś realizmu

Być może największą zmianą ostatnich miesięcy nie są kolejne cele klimatyczne. Największą zmianą jest to, że Europa zaczyna coraz głośniej mówić o konkurencyjności. Jeszcze niedawno było to słowo niemal nieobecne w klimatycznej debacie. Dziś wraca praktycznie w każdej dyskusji dotyczącej przyszłości europejskiego przemysłu. To dobry kierunek. Bo ochrona klimatu nie powinna oznaczać rezygnacji z ochrony własnej gospodarki. Wręcz przeciwnie. Silna gospodarka jest warunkiem skutecznej transformacji.

Na końcu i tak wygra rozsądek

Za kilkanaście lat nikt nie będzie oceniał Zielonego Ładu przez liczbę przyjętych dyrektyw. Nikt nie będzie pamiętał kolejnych pakietów legislacyjnych. Historia zada znacznie prostsze pytania. Czy Europa ograniczyła emisje? Czy utrzymała przemysł? Czy zachowała miejsca pracy? Czy pozostała konkurencyjna? Jeżeli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań będzie przecząca, oznaczać to będzie, że gdzieś po drodze pomyliliśmy cel z narzędziem. Bo celem nigdy nie było tworzenie najbardziej skomplikowanej polityki klimatycznej świata. Celem było stworzenie świata, w którym kolejne pokolenia będą mogły oddychać czystszym powietrzem, pracować w nowoczesnej gospodarce i żyć w bezpiecznej Europie. A tego nie osiągniemy ani samą ideologią, ani samą ekonomią. Osiągniemy to wyłącznie wtedy, gdy odważymy się połączyć jedno z drugim.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

Przewijanie do góry