PPP

Kryzys autorytetów w polityce. Nie brakuje nam liderów. Brakuje nam ludzi, którym chcemy wierzyć.

Polska nie cierpi dziś na kryzys polityków. Polska cierpi na kryzys wiarygodności. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu ludzi gotowych mówić nam, jak powinno wyglądać państwo.  Nigdy wcześniej nie było tylu konferencji prasowych, debat, wpisów w mediach społecznościowych i politycznych komentarzy. Politycy są wszędzie. W telewizji. W internecie. W naszych telefonach. Paradoks polega na tym, że im częściej ich słyszymy, tym mniej chcemy ich słuchać. Bo autorytetu nie daje mandat posła. Nie daje go stanowisko ministra. Nie daje go liczba obserwujących. Autorytet rodzi się wtedy, gdy człowiek budzi zaufanie nawet u tych, którzy na niego nie głosują.  I właśnie takich ludzi zaczyna dziś dramatycznie brakować. Polityka zamieniła się w przemysł emocji.

Kiedyś politycy spierali się o wizję państwa. Dzisiaj coraz częściej spierają się o to, kto skuteczniej upokorzy przeciwnika. Nie wygrywa najlepszy argument. Wygrywa najmocniejszy slogan. Nie liczy się rozwiązanie problemu. Liczy się to, kto pierwszy opublikuje film i zdobędzie przewagę w medialnym wyścigu.
Polityka przestała być sztuką odpowiedzialnego rządzenia. Coraz częściej przypomina produkcję emocji. A emocje są fatalnym doradcą przy zarządzaniu państwem.

Najdroższy teatr w Polsce

Coraz częściej mam wrażenie, że utrzymujemy najdroższy teatr w kraju. Scena nazywa się parlament. Spektakle odbywają się codziennie. Aktorzy zmieniają role po każdych wyborach. Jedni grają obrońców demokracji. Drudzy obrońców narodu. Jeszcze inni jedynych sprawiedliwych. Scenariusz jednak pozostaje niemal identyczny. Jest konflikt. Jest oburzenie. Jest konferencja prasowa. Jest wpis w mediach społecznościowych. Jest kolejny odcinek. Za ten spektakl płacimy wszyscy. Nie dlatego, że chcemy. Dlatego, że musimy. I mamy pełne prawo oczekiwać, że zamiast dobrze odegranych ról dostaniemy dobrze zarządzane państwo.


Problemem nie zawsze jest kłamstwo

Wbrew powszechnej opinii nie sądzę, że największym problemem polskiej polityki jest samo mijanie się z prawdą. Znacznie częściej problemem jest udawanie, że zna się odpowiedź na każde pytanie. Dzisiejszy polityk musi mieć stanowisko w każdej sprawie. Od wojny. Przez energetykę. Po sztuczną inteligencję. Najlepiej natychmiast. Bez chwili zastanowienia. Bez słów: nie wiem, sprawdzę, muszę wysłuchać ekspertów. A przecież właśnie te trzy zdania mogłyby dziś świadczyć o największej odpowiedzialności. Nie oczekuję od polityków nieomylności. Oczekuję uczciwości. Znacznie bardziej ufam człowiekowi, który potrafi przyznać, że czegoś jeszcze nie wie, niż temu, który z absolutną pewnością odpowiada na każde pytanie, by kilka dni później mówić coś zupełnie innego. Autorytet nie rodzi się z wszechwiedzy. Autorytet rodzi się z pokory.


Gdzie podziali się ludzie formatu państwowego?

Nie pytam o polityków idealnych. Tacy nie istnieją. Pytam o ludzi, których uczciwości nie trzeba tłumaczyć własnym wyborcom. Ludzi, którzy potrafią przyznać się do błędu. Zmienić zdanie pod wpływem argumentów. Powiedzieć: w tej sprawie mój przeciwnik ma rację. Dzisiaj takie słowa brzmią niemal jak polityczne samobójstwo. A przecież właśnie one budują zaufanie. Największy autorytet nie rodzi się z przekonania o własnej nieomylności. Rodzi się z odwagi, by przyznać, że racja nie zawsze leży po jednej stronie.

Największym przegranym jest obywatel

Najbardziej niepokoi mnie jednak coś innego. Coraz więcej ludzi nie tylko nie ufa politykom. Coraz więcej ludzi przestaje ufać państwu. Bo skoro każda decyzja przedstawiana jest jako element politycznej wojny, obywatel przestaje wierzyć, że istnieje jeszcze coś takiego jak interes wspólny. Zostają tylko interesy partyjne. A państwo nie może być własnością żadnej partii. Państwo ma przetrwać wszystkie partie.

A może problem zaczyna się także od nas?

Łatwo powiedzieć, że winni są politycy. Ale politycy bardzo szybko uczą się tego, co premiuje społeczeństwo. Klikamy w awantury. Udostępniamy skandale. Nagradzamy emocje. Merytoryczna rozmowa przegrywa z kolejną polityczną bójką. A później dziwimy się, że polityka coraz bardziej przypomina widowisko. Demokracja jest lustrem społeczeństwa. Jeżeli nagradzamy hałas, nie oczekujmy ciszy. Jeżeli nagradzamy konflikt, nie oczekujmy porozumienia.


Państwo potrzebuje autorytetów

Nie potrzebujemy polityków, którzy wiedzą wszystko. Potrzebujemy polityków, którzy wiedzą, za co biorą odpowiedzialność. Nie potrzebujemy kolejnych mistrzów konferencji prasowych. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią podejmować trudne decyzje również wtedy, gdy są politycznie nieopłacalne.
Bo państwa nie buduje się popularnością. Państwa nie buduje się zasięgami. Państwa nie buduje się dobrze napisanym wpisem w mediach społecznościowych. Państwo buduje się zaufaniem. A zaufanie zdobywa się latami. Traci w jeden dzień. Dlatego największym kryzysem polskiej polityki nie jest dziś kryzys partii. Nie jest nim nawet kryzys przywództwa.

Największym kryzysem jest to, że coraz trudniej znaleźć ludzi, którym chcemy wierzyć. Bo mandat daje większość. Stanowisko daje władza. Ale autorytet daje wyłącznie społeczeństwo. I mam coraz większą obawę, że za chwilę nie będziemy mieli problemu z wyborem polityków. Będziemy mieli problem ze wskazaniem choć jednego, którego większość Polaków uzna za autorytet. A państwo, które traci autorytety, bardzo szybko zaczyna tracić zaufanie obywateli. A kiedy państwo traci zaufanie obywateli, przegrywają wszyscy. Bez względu na to, kto akurat siedzi po lewej czy po prawej stronie sejmowej sali.

Grzegorz Bebłowski

Doświadczony ekspert w dziedzinie zamówień publicznych, działający w branży od 2007 roku. Jako pełnomocnik Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych, przyczynił się do istotnych zmian legislacyjnych, co zostało docenione medalami i wyróżnieniami. Posiada solidne wykształcenie prawnicze i ekonomiczne z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Jako biegły sądowy i członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, publikuje artykuły i bierze udział w debatach branżowych, dbając o najwyższe standardy etyczne w swojej pracy.

Zapraszam do kolejnych felietonów:

Przewijanie do góry