
Wiecznie zajęci: Dlaczego permanentnie spóźniamy się na własne życie?
Kiedy polityka staje się teatrem, a obywatele widzami, największą cenę płaci państwo. Przeczytaj felieton o tym, jak polityka emocji niszczy reformy.
To nie miał być temat kolejnego felietonu. Niemniej jednak natrafiłem na wystąpienie Dzikiego Trenera na temat „Gosiuk – Pihowicz Vs Dziki Trener. Próbują mnie uciszyć (dowody)”. I musze przyznać, że ogólne tezy zawarte w jego wypowiedziach są bezwzględnie trafne.
Żyjemy w czasach, w których informacja potrafi rozchodzić się szybciej niż echo w górskiej dolinie. To niewątpliwy cud techniki i komunikacji – możemy wiedzieć, co ktoś powiedział niemal w tej samej chwili, w której to padło. Ale jest też druga strona medalu: równie szybko możemy uwierzyć w coś, czego dana osoba… wcale nie powiedziała. Mechanizm jest dość prosty. Ktoś formułuje myśl – czasem nieporadnie, czasem w skrócie, czasem ze zbyt dużym zaufaniem, że odbiorca dopowie sobie resztę. Zanim jednak pojawi się szansa na spokojną interpretację, pojawia się nagłówek, komentarz albo oburzony wpis w sieci. I nagle zamiast dyskusji nad treścią mamy dyskusję nad interpretacją, nad tym, co rzekomo miało się kryć za tymi słowami.

Kiedy polityka staje się teatrem, a obywatele widzami, największą cenę płaci państwo. Przeczytaj felieton o tym, jak polityka emocji niszczy reformy.

Kiedy polityka staje się teatrem, a obywatele widzami, największą cenę płaci państwo. Przeczytaj felieton o tym, jak polityka emocji niszczy reformy.

Polska kultura narzekania ma się świetnie. Dlaczego tak łatwo analizujemy porażki, a nie potrafimy cieszyć się z sukcesów? Przeczytaj nowy felieton.

Zmęczenie codziennym spektaklem politycznym nie wynika z ideologii, ale z braku skuteczności państwa. Polityka, zamiast rozwiązywać problemy, zaczęła je mnożyć. Dlaczego decyzje zastąpiono konferencjami prasowymi, a merytoryczne zarządzanie ustąpiło miejsca walce o wizerunek? Czas na radykalne rozdzielenie polityki od profesjonalnego rządzenia.

Jeszcze niedawno duma narodowa opierała się na micie zaradnego Polaka. Dziś ten sam Polak dzień zaczyna od sprawdzenia, czy należy mu się kolejna tarcza. Kiedy pomoc w kryzysie zamieniła się w systemowe uzależnienie i dlaczego zamieniamy społeczeństwo obywatelskie na społeczeństwo petentów?

Prawo zamówień publicznych miało chronić finanse, ale w ochronie zdrowia coraz częściej staje się barierą między lekarzem a pacjentem. Zdrowie nie czeka na termin składania ofert, a PZP nie zna pojęcia „pilności medycznej”. Dlaczego przepisy stworzone dla betonu i asfaltu próbują regulować życie i śmierć?